• 20 maja 2024

Jedno z ulubionych powiedzeń Polaków przypomina o tym, że gdy jest zima, naturalne jest to, że temperatura nikogo nie rozpieszcza. Nie oznacza to jednak, że nie mamy prawa dążyć do różnego rodzaju modyfikacji oraz ulepszeń. Właściciele samochodów terenowych prześcigają się w realizacji coraz bardziej szalonych pomysłów, a ich działania są często określane mianem wyścigu zbrojeń. I choć twierdzenie to ma żartobliwy charakter, trudno się z nim nie zgodzić. Przykładem może być choćby Jeep Grand Cherokee WK z silnikiem 3.0 diesel, który pojawił się na warsztacie po to, aby przedłużono mu zawieszenie. Oczywiście, zwiększenie prześwitu pod autem, a tym samym również ułatwienie mu pokonywania terenu było możliwe przede wszystkim po nałożeniu większych kół, w innym wypadku bowiem cała akcja pozbawiona byłaby sensu. Sprawa była o tyle poważna, że i sam Jeep nie był samochodem przypadkowym, jego właściciel jeep lubił bowiem poruszać się po polskich bezdrożach, a tam, gdzie błota było więcej niż asfaltu zdawał się czuć się najlepiej. Co więcej, klientowi zależało na tym, aby jego lekko zmodyfikowany pojazd nie zmienił się w tak zwaną taczkę, trudno bowiem mówić o solidnej zmianie, jeśli odbija się ona na komforcie jazdy. Spełnienie tego rodzaju oczekiwań nie jest prostym zadaniem, myli się jednak ten, komu wydaje się, że nie jest możliwe. Z pomocą przyszła firma Lovells, a wraz z nią jej rozwiązanie zawieszeniowe. Zestaw obejmuje nie tylko cztery długie sprężyny, ale również cztery amortyzatory, dla których charakterystyczny jest w istotny sposób zwiększony skok. Trudno byłoby jednak mówić o sukcesie, gdyby Jeep nie został poddany testom, te zaś pozwoliły na lepsze zrozumienie tego, jak auto porusza się przed planowanymi korektami. Same przeróbki zostały rozpoczęte od przodu samochodu i od demontażu mcphersonów. Potem rozpięta została stabilizacja, górny wahacz, a na końcu także półosie. Dość skomplikowany okazał się przede wszystkim demontaż starych sprężyn, okazało się bowiem, że wymaga on renomowanego ściągacza. Ściągacz przydał się zresztą jeszcze raz wtedy, gdy trzeba było zainstalować nowe, znacznie twardsze sprężyny. Potem pozostało już tylko wyczyścić i wysmarować nowe elementy, a także cieszyć się z zainstalowanego zestawu, zmiana nie odbiła się bowiem ani na komforcie jazdy, ani na jej wydajności. 

Top